Zamiast wstępu...
Dodane przez Hetman dnia Maj 16 2011 22:34:51
Gdy strażak czy policjant narażą swoje życie na niebezpieczeństwo, żeby kogoś ratować, słusznie uważamy ich za bohaterów. Co więc powiedzieć o 6-letniej dziewczynce, która wbiegła w płomienie, żeby ratować swoją babcię? - zastanawia się ks. Joachim Kroll z Modzurowa opowiadając historię Paulinki z Dolędzina, nad którą trudno przejść obojętnie.
Do tragedii doszło 27 października 2010 r. w wiosce Dolędzin w gminie Rudnik niedaleko Raciborza. W mieszkaniu było pięć osób: 61-letnia Maria, jej 24-letni syn Dawid, 32-letnia Ewa oraz dwoje małych dzieci Ewy: 6-letnia Paulinka i niespełna 3-letni Przemek. Podczas wymiany butli gazowej w pomieszczeniu nastąpiła eksplozja.
Z płonącego domu Ewa i Dawid wynieśli dzieci. W środku pozostała pani Maria, która kilka lat wcześniej miała zawał serca a później wylew i nie umiała tak szybko się poruszać. Mała Paulinka, niezauważona w całym zamieszaniu, wbiegła z powrotem do środka – przecież tam została jej babcia!!!
Przybyłych na miejsce strażaków oraz zespół raciborskiej karetki pogotowia widok rozmiaru tragedii zszokował. Lekarz już na miejscu wezwał helikopter dla najbardziej poparzonej Paulinki. Dzięki sprawnej akcji wszyscy poszkodowani szybko znaleźli się w szpitalach. Paulinkę helikopter zabrał z lądowiska przy szpitalu w Raciborzu i przetransportował do Szpitala Matki i Dziecka w Katowicach-Ligocie. Brat Paulinki, Przemek, został tam dowieziony karetką pogotowia. Ewa i Maria znalazł y się w siemianowickiej oparzeniówce a najmniej poszkodowany Dawid został w Raciborzu.
Niestety, po 13 dniach babcia, pani Maria, zmarła. Doznała zbyt wielkich obrażeń płuc i dróg oddechowych.
W wydarzeniu najbardziej ucierpiała Paulinka. Dziewczynka została natychmiast wprowadzona w stan śpiączki farmakologicznej, którą podtrzymywano przez ponad półtorej miesiąca. Po wybudzeniu i próbie odłączenia od respiratora okazało się, że nie potrafi samodzielnie oddychać…
Dziecko było bliskie śmierci. Jej życie udało się jednak uratować!
Dziś Paulinka ma dosłownie upieczone fragmenty ciała, ręce i całą twarz, zeszpecone bliznami. Nie potrafi zginać rąk ani palców – jest kaleką.
Rodzinie Pauliny potrzebna jest pomoc w leczeniu i rehabilitacji dziewczynki. Ksiądz Joachim Kroll, proboszcz parafii Trójcy Świętej w Modzurowie, do której należą poszkodowani, został pełnomocnikiem rodziny i to on jest koordynatorem wszystkich działań zdążających z pomocą dziewczynce. Założono Fundację Parafialną z subkontem Paulinka, na które zbierane są środki potrzebne na kosztowne leczenie dziecka.
Paulinka jest już przyjęta i ma wyznaczony termin pierwszej z co najmniej siedmiu operacji w Uniwersyteckim Szpitalu Leczenia Dzieci w Krakowie-Prokocimiu. Operacje będą przeprowadzane etapowo i rozciągnięte na lata. Istnieje wielka szansa na uratowanie jej życia nie tylko fizycznego, cielesnego, ale i osobowego.
Specjalna „sztuczna skóra”, integra, pozyskiwana ze ścięgien bydlęcych, nie jest odrzucana przez ciało ludzkie a może być niejako podkładem dla przeszczepionej później własnej skóry. Jest to nadzieja na pomoc Paulinie. Niestety, metr kwadratowy integry kosztuje 300 000 zł. Co prawda nie potrzeba aż metra, ale całościowy koszt leczenia dziecka jest bardzo wysoki. Oprócz samej skóry dziecko wymaga także leczenia pozostałych schorzeń i oczywiście bardzo długiej rehabilitacji.
Do pomocy Paulince już teraz włączyły się media: Program Drugi Telewizji Polskiej S.A. z programem „Ekspres Reporterów”, TVS, czasopisma i media lokalne. Przeprowadzane są zbiórki w szkołach, kościołach oraz na wszelkiego rodzaju festynach.

Wierzymy, że po latach dzięki działaniu wielu osób szczerze zaangażowanych w pomoc zobaczymy znów naszą Paulinkę sprawną, piękną i radosną…

Adres subkonta Fundacji Parafialnej – tutaj wpłacone pieniądze przeznaczane są w całości na pomoc dziewczynce (bez pośredniczących fundacji, opłat, administracji itp.):

Rzymsko-Katolicka Parafia Św. Trójcy Modzurów
19 8475 0006 2002 0013 5135 0003


Można dopisać „dla Paulinki”, ale to niekonieczne, gdyż konto samej parafii ma inny numer. To konto powyżej jest osobistym kontem Paulinki (na zdjęciu obok po prawej - dziewczynka przed tragicznym wydarzeniem)

/ks. Joachim Kroll/


Treść rozszerzona
Do tragedii doszło 27 października 2010 r. w wiosce Dolędzin w gminie Rudnik niedaleko Raciborza. W mieszkaniu było pięć osób: 61-letnia Maria, jej 24-letni syn Dawid, 32-letnia Ewa oraz dwoje małych dzieci Ewy: 6-letnia Paulinka i niespełna 3-letni Przemek. Podczas wymiany butli gazowej w pomieszczeniu nastąpiła eksplozja.

Z płonącego domu Ewa i Dawid wynieśli dzieci. W środku pozostała pani Maria, która kilka lat wcześniej miała zawał serca a później wylew i nie umiała tak szybko się poruszać. Mała Paulinka, niezauważona w całym zamieszaniu, wbiegła z powrotem do środka – przecież tam została jej babcia!!!
Przybyłych na miejsce strażaków oraz zespół raciborskiej karetki pogotowia widok rozmiaru tragedii zszokował. Lekarz już na miejscu wezwał helikopter dla najbardziej poparzonej Paulinki. Dzięki sprawnej akcji wszyscy poszkodowani szybko znaleźli się w szpitalach. Paulinkę helikopter zabrał z lądowiska przy szpitalu w Raciborzu i przetransportował do Szpitala Matki i Dziecka w Katowicach-Ligocie. Brat Paulinki, Przemek, został tam dowieziony karetką pogotowia. Ewa i Maria znalazł y się w siemianowickiej oparzeniówce a najmniej poszkodowany Dawid został w Raciborzu.
Niestety, po 13 dniach babcia, pani Maria, zmarła. Doznała zbyt wielkich obrażeń płuc i dróg oddechowych.
W wydarzeniu najbardziej ucierpiała Paulinka. Dziewczynka została natychmiast wprowadzona w stan śpiączki farmakologicznej, którą podtrzymywano przez ponad półtorej miesiąca. Po wybudzeniu i próbie odłączenia od respiratora okazało się, że nie potrafi samodzielnie oddychać…
Dziecko było bliskie śmierci. Jej życie udało się jednak uratować!
Dziś Paulinka ma dosłownie upieczone fragmenty ciała, ręce i całą twarz, zeszpecone bliznami. Nie potrafi zginać rąk ani palców – jest kaleką.
Rodzinie Pauliny potrzebna jest pomoc w leczeniu i rehabilitacji dziewczynki. Ksiądz Joachim Kroll, proboszcz parafii Trójcy Świętej w Modzurowie, do której należą poszkodowani, został pełnomocnikiem rodziny i to on jest koordynatorem wszystkich działań zdążających z pomocą dziewczynce. Założono Fundację Parafialną z subkontem Paulinka, na które zbierane są środki potrzebne na kosztowne leczenie dziecka.
Paulinka jest już przyjęta i ma wyznaczony termin pierwszej z co najmniej siedmiu operacji w Uniwersyteckim Szpitalu Leczenia Dzieci w Krakowie-Prokocimiu. Operacje będą przeprowadzane etapowo i rozciągnięte na lata. Istnieje wielka szansa na uratowanie jej życia nie tylko fizycznego, cielesnego, ale i osobowego.
Specjalna „sztuczna skóra”, integra, pozyskiwana ze ścięgien bydlęcych, nie jest odrzucana przez ciało ludzkie a może być niejako podkładem dla przeszczepionej później własnej skóry. Jest to nadzieja na pomoc Paulinie. Niestety, metr kwadratowy integry kosztuje 300 000 zł. Co prawda nie potrzeba aż metra, ale całościowy koszt leczenia dziecka jest bardzo wysoki. Oprócz samej skóry dziecko wymaga także leczenia pozostałych schorzeń i oczywiście bardzo długiej rehabilitacji.
Do pomocy Paulince już teraz włączyły się media: Program Drugi Telewizji Polskiej S.A. z programem „Ekspres Reporterów”, TVS, czasopisma i media lokalne. Przeprowadzane są zbiórki w szkołach, kościołach oraz na wszelkiego rodzaju festynach.

Wierzymy, że po latach dzięki działaniu wielu osób szczerze zaangażowanych w pomoc zobaczymy znów naszą Paulinkę sprawną, piękną i radosną…

Adres subkonta Fundacji Parafialnej – tutaj wpłacone pieniądze przeznaczane są w całości na pomoc dziewczynce (bez pośredniczących fundacji, opłat, administracji itp.):

Rzymsko-Katolicka Parafia Św. Trójcy Modzurów
19 8475 0006 2002 0013 5135 0003


Można dopisać „dla Paulinki”, ale to niekonieczne, gdyż konto samej parafii ma inny numer. To konto powyżej jest osobistym kontem Paulinki (na zdjęciu obok po prawej - dziewczynka przed tragicznym wydarzeniem)

/ks. Joachim Kroll/